Ta sesja chodziła za mną od dawna - zachód słońca i mój Indianin.
Jednak dość długo czekałam z jej realizacją, ponieważ brakowało
mi miejsca, które pięknie dopełniłoby cały pomysł
i podkreśliłoby niezwykłość i magię jaka tworzy się
za sprawą "złotej godziny".
Dziś mogę powiedzieć udało się!
Miejsce znalazło się samo a mój wojownik pięknie
odnalazł się w tej chłopięcej bajce.
Nie ma niczego lepszego niż aktywny wypoczynek.
Włóczenie się po lesie, krętymi i kamienistymi ścieżkami,
gdzie dookoła wspaniała cisza i niezwykle kojący śpiew ptaków.
Praca ze starymi obiektywami nie należy do najłatwiejszych.
Jednak efekt niejednokrotnie przekracza moje oczekiwania.
Po prostu kocham tą pokręconą rzeczywistość heliosa.
A jak Wam się podoba takie malowanie rzeczywistości?
Odkąd rozpoczęłam przygodę z fotografią jesień nabrała dla mnie nowego znaczenia.
Każdy rok pozwala mi na nowo odkrywać paletę jej wspaniałych barw.
To cenne doświadczenie, które nie pozwala zatrzymać się ani na chwilę.
Tegoroczna jesień jest dla mnie trochę inna, bo prócz magicznego światła
i zachwycających kolorów pozwoliła mi również dostrzec niezwykłość szarości.
Zapraszam zatem do obejrzenia moich odcieni jesieni.
I tak bohater dziecięcej rymowanki stał się tematem naszej kolejnej, spontanicznej sesji.
Uwielbiam uwieczniać takie momenty jak ten,
kiedy na twarzy mojego dziecka malują się naturalne i szczere emocje.
Te chwile pozostaną ze mną na zawsze!
Małe jest piękne! To powiedzenie sprawdza się po raz kolejny.
Ogród zoologiczny Tierpark w Görlitz jest tego żywym przykładem.
My wsiąkliśmy na kilka dobrych godzin! Było wspaniale i jeszcze tam wrócimy :)!
"When you photograph people in color, you photograph their clothes. But when you photograph people in black and white, you photograph their souls!" "Kiedy fotografujesz ludzi w kolorze, fotografujesz ich obiór. Ale kiedy robisz to w czerni i bieli, wówczas uwieczniasz ich duszę!" - Ted Grant